*Demi*
Gdy tak czekałam na Nialla myślałam o wszystkim i o niczym. A tak naprawdę głównie o Jake tym mulacie który nie bał się nikogo i mógł pobić nawet kobietę. Ten rudzielec był zawsze taki podejrzany ale gdybyście go zobaczyli dziesięć lat temu tobyście nawet nie pomyśleli jaki on będzie niebezpieczny. Z rozmyśleń wybudziły mnie czyjeś kroki. To był chyba ten mój... czekajcie stop powiedziałam mój nie to miało być... a nieważne. to chyba szedł Niall... tak może być. Ten Irlandczyk był taki słodki <3
*Niall*
Gdy zobaczyłem ją po
prostu mnie zamurowało. Była piękna. Jaj sukienka tak dobrze do
niej pasowała. Gdy do niej podszedłem zauważyłem że coś jest
nie tak. Ciągle jakby była spięta i... zamyślona? Niewiem co się
stało ale na razie dam jej spokój.
-cześć piękna-po tych
słowach szybko się odwróciła ale też uśmiechnęła
-cześć
głodomorze-powiedziała to szczeżąc się do mnie
-ej...aż taki głodomor
to ze mnie nie jest....
-a właśnie że
jest...hymn...chcesz żelki akurat wzięłam ze sobą paczkę?-po
tych słowach pociekła mi ślinka. Po prostu wyjdź za mnie kobieto!
-daj...daj...daj-powiedziałem
patrząc na nią, a ona zaczęła się śmiać
-mam cię! Mówiłam
że z ciebie jest głodomór!...-powiedziała to i wciąż się
śmiała
-...więc nie masz tych
żelków...-powiedziałem zawiedziony
-Niall oczywiście że
mam. Ja się bez nich z domu nie ruszam...-po tych słowach z torebki
wyjęła paczkę Haribo i żuciła w moją stronę
-Demi umiesz
gotować?-powiedziałem otwierając paczkę
-A wiesz co ci powiem...
moje ciasta i inne smakołyki są przepyszne jak mówią
inni...-powiedziałą szczerząc się do mnie
-kobieto...wyjdź za
mnie-powiedziałem na co ona się zarumieniła i zaczęła się
śmiać, a ja razem z nią
-dobra koniec tego... co
robimy?-spytała już mniej się śmiejąc
-nooo...ja myślałem że
pójdziemy do kina
-świetny pomysł to co
idziemy?
-oczywiście...pani Horan-to zdanie wypowiedziałem niepewnie, bo niwiem jak ona zareaguje.
-hahaha bardzo śmieszne
panie Horan....-i znów się śmialiśmy. Przez całą drogę
do kina prowadziliśmy zaciętą walkę kto będzie trzymał popcorn.
***
*Demi*
Czas spędzony z Irlandczykiem minął strasznie szybko. Gdy jechaliśmy do domu była już 22:00. Jak się okazało w ogóle nie myślałam o trapiących mnie sprawach.
-Demi... odwieść cię pod dom?
-wiesz co... jeśli możesz
-no to podaj adres...-dziewczyna zwinnie napisała na kartce adres domu, a jak go przeczytałem strasznie się zdziwiłem
-Demi ale to jest...niecałą dzielnice dalej od mojego domu...
-na serio? Jak tak to ja się sama przejdę...
-przestań mogę cię podwieźć
-okej ale na prawdę mogę się przejść...
-przestań zawiozę cię i koniec kropka.-gdy dojechaliśmy zobaczyłem duży budynek w nowoczesnym stylu.
-łał...to na prawdę twój dom?
-niedokładnie mój dom... mieszkam tam z przyjaciółkami...-po tych słowach lekko się uśmiechnęła i pocałowała mnie w policzek i wyszła. Kiedy dochodziła do drzwi one otworzyły się z trzaskiem a z nich wyleciała jakaś dziewczyna. była szczupła mi nosiła czarne rurki i koszulę w kratkę. Od razu przypomniałem sobie Liama. Jak się okazało ta panienka wyglądała na przestraszoną i coś pośpiesznie mówiła do Demi. Przestraszyłem się jak obie zaczynają szybko biec do domu. Co tam się stało? Czemu tak szybko biegły do domu? Czemu była przerażona? może tam do nich pójdę...
*Demi*
Gdy już chciałam wejść do domu z niego wypadła przestraszona Rose. Nigdy tak się nie zachowywała może to coś naprawdę poważnego...a co jeśli to... nie to na pewno nie to...
-Rose co jest?
-J..Ja..Jake t..tu b..ył-te słowa po prostu były straszne
-ale jak to możliwe!?
-E..Emily siedziała w.. swoim.. pokoju.. i .. nagle.. usłyszałam...z Joy...krzyk
-co ty pieprzysz?!
-nic nie pieprze! On.. on..chciał.. zabrać.. Em...-nie dałam jej dokończyć
-Kurwa nie kłam! On by przecież nas nie znalazł! Gdzie jest Emily!-powiedziałam przez płacz
-choć...-złapała mnie za rękę i wbiegłyśmy do domu. Na kanapie siedziała Oliv z Joy a na fotelu siedziała Emily cała posiniaczona. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam że Em ma zakrwawioną twarz
-Joy do cholery przynieś apteczkę!-krzyknęła Rose, no co ona szybko pobiegła do kuchni wracając z czerwoną skrzyneczką
-kto tu umie medycynę?!-po tych słowach nikt się nie odezwał
-mam pomysł!-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Jak się okazało Niall nadal stał na parkingu
-Niall!-krzyknęłam ze łzami w oczach
*Niall*
Gdy tak siedziałem na parkingu i rozmyślałem co się stało usłyszałem głos Demi
-Niall!-krzyknęła i gdy stała już przede mną ujrzałem że płacze
-co się stało?!-powiedziałem zdezorientowany
-czy znasz się na medycynie albo znasz kogoś kto zna się na tym cholerstwie?!
-znam mój przyjaciel się dobrze na tym zna...
-to dzwoń do niego szybko!-gdy to powiedziała od razu wyjąłem komórkę i zadzwoniłem do Liama
-Liam potrzebuję twojej pomocy medycznej przyjeżdżaj prędko!-podałem mu adres a on bez słowa zapytania powiedział że będzie za kilka minut. Gdy popatrzyłem na Demi zobaczyłem że jest całą roztrzęsiona.
-kochanie co się stało
-Jake...on coś..zrobił..Emily-powiedziała to i zaczęła strasznie płakać. O nic więcej się nie pytałem tylko czekałem aż Liam przyjedzie
*Emily*
kiedy siedziałam w tajemniczym moim pokoju usłyszałam trzask w mojej sypialni. Poszłam to sprawdzić. Gdy weszłam do środka okno było wybite. Podeszłam bliżej. Nagle za sobą usłyszałam skrzypienie podłogi i szybko się odwróciłam. To co ujrzałam było straszne... obok drzwi stał Jake...
-hej słońce obiecałem że przyjdę po ciebie więc jestem...-po tych słowach uśmiechnął się szyderczo
-nigdzie się nie wybieram
-a właśnie że się wybierasz!-krzyknął i zaczął biec w moją stronę. W ostatniej chwili chwyciłam za lampkę nocną i uderzyłam go w brzuch. On zdezorientowany leżał na podłodze ale po chwili się podniósł
-oj niegrzeczna dziewczynka trzeba ponieść karę-rzucił się na mnie i ja upadłam na podłogę i krzyknęłam pomocy. On złapał moje nadgarstki i zaczął mnie bić. Nagle do pokoju wparowały dziewczyny. Jake szybko wstał i uciekł przez okno ale niechcący zahaczył o półkę z książkami i filmami która spadła na mnie i wtedy straciłam przytomność. Poczułam ze ktoś mnie podnosi i gdzieś zabiera a potem słyszałam kłótnię dziewczyn i słowa które wypowiedziała Joy
-Kurwa Rose zrób coś ona tego nie przeżyje!-to było ostatnie co pamiętam bo potem nic już nie słyszałam...
od autorki: przepraszam że na początku jest czarna czcionka ale po prostu coś się zepsuło.Rozdział trochę nudny ale nie mam jeszcze wprawy więc wiecie...szablon będzie dopiero pod koniec miesiąca bo pojadę do mojego kuzyna który jest mistrzem (tak mi się wydaje :P) następny rozdział za nie wiem jeszcze ile bo prawdopodobnie nie będę miała czasu nic u kuzynka zrobić. Jak mówiłam starałam się nie dawać zbytnio powtórzeń choć chyba się zdarzyły jakieś. Rozdział tak jak obiecałam jest chyba dłuższy. Prośba do was proszę brać udział w ankiecie, bo nie mam pojęcia czy się rozkręcać czy lepiej nie. ugh co jeszcze... aha już wiem... teraz dla was zdjęcie które nie przypomina 1D, bo akurat nie miałam czasu by jakieś fajne szukać w moich gratach więc daje wam zdjęcie...
Ciasteczkowy potwór
okej 1D zdjęcie też wam dam
hahaha pozdrowionka ludzie :P @gaba540