sobota, 20 lipca 2013

UWAGA

 Przykro mi ale dostałam dwa tygodnie kary na kompa i z cudem udało mi się to dodać. w tym tygodniu nie miałam zbytnio czasu na napisanie 6 rozdziału i za każdym razem gdy miałam gotowy to albo był całkowicie zły lub po prostu moja młodsza siostra mi usunęła bo zbytnio się nie lubimy ... ale obiecuję że przed wyjazdem do kuzyna na pewno dodam ...teraz ogółem mam brak weny no i z powodu (jako że jestem directioner) spraw organizacyjnych na 23 lipca :P. Muszę też się zająć drugim blogiem na innym koncie i tak mam trzy razy więcej roboty... Teraz dam spamik z rysunkami  1D żebyście nie mieli za złe...











sobota, 13 lipca 2013

rozdział 5


 *Demi*
Gdy tak czekałam na Nialla myślałam o wszystkim i o niczym. A tak naprawdę głównie o Jake tym mulacie który nie bał się nikogo i mógł pobić nawet kobietę. Ten rudzielec był zawsze taki podejrzany ale gdybyście go zobaczyli dziesięć lat temu tobyście nawet nie pomyśleli jaki on będzie niebezpieczny. Z rozmyśleń wybudziły mnie czyjeś kroki. To był chyba ten mój... czekajcie stop powiedziałam mój nie to miało być... a nieważne. to chyba szedł Niall... tak może być. Ten Irlandczyk był taki słodki <3



*Niall*
Gdy zobaczyłem ją po prostu mnie zamurowało. Była piękna. Jaj sukienka tak dobrze do niej pasowała. Gdy do niej podszedłem zauważyłem że coś jest nie tak. Ciągle jakby była spięta i... zamyślona? Niewiem co się stało ale na razie dam jej spokój.
-cześć piękna-po tych słowach szybko się odwróciła ale też uśmiechnęła
-cześć głodomorze-powiedziała to szczeżąc się do mnie
-ej...aż taki głodomor to ze mnie nie jest....
-a właśnie że jest...hymn...chcesz żelki akurat wzięłam ze sobą paczkę?-po tych słowach pociekła mi ślinka. Po prostu wyjdź za mnie kobieto!
-daj...daj...daj-powiedziałem patrząc na nią, a ona zaczęła się śmiać
-mam cię! Mówiłam że z ciebie jest głodomór!...-powiedziała to i wciąż się śmiała
-...więc nie masz tych żelków...-powiedziałem zawiedziony
-Niall oczywiście że mam. Ja się bez nich z domu nie ruszam...-po tych słowach z torebki wyjęła paczkę Haribo i żuciła w moją stronę
-Demi umiesz gotować?-powiedziałem otwierając paczkę
-A wiesz co ci powiem... moje ciasta i inne smakołyki są przepyszne jak mówią inni...-powiedziałą szczerząc się do mnie
-kobieto...wyjdź za mnie-powiedziałem na co ona się zarumieniła i zaczęła się śmiać, a ja razem z nią
-dobra koniec tego... co robimy?-spytała już mniej się śmiejąc
-nooo...ja myślałem że pójdziemy do kina
-świetny pomysł to co idziemy?
-oczywiście...pani Horan-to zdanie wypowiedziałem niepewnie, bo niwiem jak ona zareaguje.

-hahaha bardzo śmieszne panie Horan....-i znów się śmialiśmy. Przez całą drogę do kina prowadziliśmy zaciętą walkę kto będzie trzymał popcorn.

***

*Demi*

Czas spędzony z Irlandczykiem minął strasznie szybko. Gdy jechaliśmy do domu była już 22:00. Jak się okazało w ogóle nie myślałam o trapiących mnie sprawach.
-Demi... odwieść cię pod dom?
-wiesz co... jeśli możesz
-no to podaj adres...-dziewczyna zwinnie napisała na kartce adres domu, a jak go przeczytałem strasznie się zdziwiłem
-Demi ale to jest...niecałą dzielnice dalej od mojego domu...
-na serio? Jak tak to ja się sama przejdę...
-przestań mogę cię podwieźć
-okej ale na prawdę mogę się przejść...
-przestań zawiozę cię i koniec kropka.-gdy dojechaliśmy zobaczyłem duży budynek w nowoczesnym stylu.
-łał...to na prawdę twój dom?
-niedokładnie mój dom... mieszkam tam z przyjaciółkami...-po tych słowach lekko się uśmiechnęła i pocałowała mnie w policzek i wyszła. Kiedy dochodziła do drzwi one otworzyły się z trzaskiem a z nich wyleciała jakaś dziewczyna. była szczupła mi nosiła czarne rurki i koszulę w kratkę. Od razu przypomniałem sobie Liama. Jak się okazało ta panienka wyglądała na przestraszoną i coś pośpiesznie mówiła do Demi. Przestraszyłem się jak obie zaczynają szybko biec do domu. Co tam się stało? Czemu tak szybko biegły do domu? Czemu była przerażona? może tam do nich pójdę...

*Demi*

Gdy już chciałam wejść do domu z niego wypadła przestraszona Rose. Nigdy tak się nie zachowywała może to coś naprawdę poważnego...a co jeśli to... nie to na pewno nie to...
-Rose co jest?
-J..Ja..Jake t..tu b..ył-te słowa po prostu były straszne
-ale jak to możliwe!?
-E..Emily siedziała w.. swoim.. pokoju.. i .. nagle.. usłyszałam...z Joy...krzyk
-co ty pieprzysz?!
-nic nie pieprze! On.. on..chciał.. zabrać.. Em...-nie dałam jej dokończyć
-Kurwa nie kłam! On by przecież nas nie znalazł! Gdzie jest Emily!-powiedziałam przez płacz
-choć...-złapała mnie za rękę i wbiegłyśmy do domu. Na kanapie siedziała Oliv z Joy a na fotelu siedziała Emily cała posiniaczona. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam że Em ma zakrwawioną twarz
-Joy do cholery przynieś apteczkę!-krzyknęła Rose, no co ona szybko pobiegła do kuchni wracając z czerwoną skrzyneczką
-kto tu umie medycynę?!-po tych słowach nikt się nie odezwał
-mam pomysł!-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Jak się okazało Niall nadal stał na parkingu
-Niall!-krzyknęłam ze łzami w oczach

*Niall*

Gdy tak siedziałem na parkingu i rozmyślałem co się stało usłyszałem głos Demi
-Niall!-krzyknęła i gdy stała już przede mną ujrzałem że płacze
-co się stało?!-powiedziałem zdezorientowany
-czy znasz się na medycynie albo znasz kogoś kto zna się na tym cholerstwie?!
-znam mój przyjaciel się dobrze na tym zna...
-to dzwoń do niego szybko!-gdy to powiedziała od razu wyjąłem komórkę i zadzwoniłem do Liama
-Liam potrzebuję twojej pomocy medycznej przyjeżdżaj prędko!-podałem mu adres a on bez słowa zapytania powiedział że będzie za kilka minut. Gdy popatrzyłem na Demi zobaczyłem że jest całą roztrzęsiona.
-kochanie co się stało
-Jake...on coś..zrobił..Emily-powiedziała to i zaczęła strasznie płakać. O nic więcej się nie pytałem tylko czekałem aż Liam przyjedzie  

*Emily*

kiedy siedziałam w  tajemniczym moim pokoju usłyszałam trzask w mojej sypialni. Poszłam to sprawdzić. Gdy weszłam do środka okno było wybite. Podeszłam bliżej. Nagle za sobą usłyszałam skrzypienie podłogi i szybko się odwróciłam. To co ujrzałam było straszne... obok drzwi stał Jake...
-hej słońce obiecałem że przyjdę po ciebie więc jestem...-po tych słowach uśmiechnął się szyderczo
-nigdzie się nie wybieram
-a właśnie że się wybierasz!-krzyknął i zaczął biec w moją stronę. W ostatniej chwili chwyciłam za lampkę nocną i uderzyłam go w brzuch. On zdezorientowany leżał na podłodze ale po chwili się podniósł
-oj niegrzeczna dziewczynka trzeba ponieść karę-rzucił się na mnie i ja upadłam na podłogę i krzyknęłam pomocy. On złapał moje nadgarstki i zaczął mnie bić. Nagle do pokoju wparowały dziewczyny. Jake szybko wstał i uciekł przez okno ale niechcący zahaczył o półkę z książkami i filmami która spadła na mnie i wtedy straciłam przytomność. Poczułam ze ktoś mnie podnosi i gdzieś zabiera a potem słyszałam kłótnię dziewczyn i słowa które wypowiedziała Joy
-Kurwa Rose zrób coś ona tego nie przeżyje!-to było ostatnie co pamiętam bo potem nic już nie słyszałam...

od autorki: przepraszam że na początku jest czarna czcionka ale po prostu coś się zepsuło.Rozdział trochę nudny ale nie mam jeszcze wprawy więc wiecie...szablon będzie dopiero pod koniec miesiąca bo pojadę do mojego kuzyna który jest mistrzem (tak mi się wydaje :P) następny rozdział za nie wiem jeszcze  ile bo prawdopodobnie nie będę miała czasu nic u kuzynka zrobić. Jak mówiłam starałam się nie dawać zbytnio powtórzeń choć chyba się zdarzyły jakieś. Rozdział tak  jak obiecałam jest chyba dłuższy. Prośba do was proszę brać udział w ankiecie, bo nie mam pojęcia czy się rozkręcać czy lepiej nie. ugh co jeszcze... aha już wiem... teraz dla was zdjęcie które nie przypomina 1D, bo akurat nie miałam czasu by jakieś fajne szukać w moich gratach więc daje wam zdjęcie... 
Ciasteczkowy potwór 
okej 1D zdjęcie też wam dam

hahaha pozdrowionka ludzie :P @gaba540

czwartek, 11 lipca 2013

rozdział 4

Rozdział 4

*Demi*

Słyszałam jak dziewczyny ciągle  mówią o mnie i Niallu. Nie rozumiem ich... za dwa dni mam się z nim spotkać w tym samym miejscu w parku co ostatnio. One mówią że to będzie coś pięknego, ale przecież to tylko spotkanie...chyba. Czasami to spotkanie w moich myślach przybiera zakończenie w moim łóżku...wróć! zapomnijcie o tym co powiedziałam... a więc tak jak mówiłam spotkanie odbędzie się za dwa dni a ja już nie mogę się doczekać.  Co chwilę sprawdzam telefon jakby do mnie coś napisał i  szperam jeszcze bez przerwy w szafie by sobie wybrać jakąś ładną kreacje, bo uwielbiam modę a ubrań mam na trzy garderoby. Tak jak już się domyśliliście oprócz głodomora jestem też modnisią :P. Uwielbiam mieszać style, by potem w nich się prezentować. A teraz powrócimy do rzeczywistości... od samego rana nie byłam głodna, a to do mnie nie było podobne. Rose i Oliv grały na playstation, a Joy jak zwykle wyszła sobie zapalić. Emily gdzieś znikła jak zawsze. Odkąd tutaj zamieszkaliśmy ona w ogóle nie wychodziła z domu tylko siedziała w swoim pokoju albo w tym naprzeciwko jej pokoju do którego tylko ona miała klucz i nikt nie wiedział co tam się znajduje. Dziś powracając do tematu mieliśmy w piątkę urządzić sobie wieczór filmowy, a jak to  Oliv  od razu  zaczęła szukać fajnych filmów w półce obok telewizora, choć było dopiero południe. Emily nie wychodziła nadal ze swojego pokoju, a miała już być na dole dwie godziny temu. Po oględzinach pobiegłam do Emily.
-Emily wychodź z tego cholernego pokoju, bo wywarze drzwi!-krzyknęłam waląc w pięścią, która już zaczęła mnie boleć.
-...
-Emily do cholery wyłaź!
-...
-Emily!-teraz dziewczyna strasznie mnie zdenerwowała. Przez ostatnie dwa tygodnie w ogóle stała się jakaś..skryta? Tak to dobre słowo skryta. Rzadko kiedy się uśmiechała. Zanim wyjechaliśmy z Polski słyszałam że miała problemy z rodziną, ale nie było można po niej  tego zobaczyć ale teraz coś się zmieniło...
-co tak wrzeszczysz!-krzyknęła Joy wychodząc z tarasu i potem wszyscy stanęliśmy przed drzwiami Emily
-Emily znów nie wychodzi. Obiecała dwie godziny temu że za chwile wyjdzie i jeszcze tego nie zrobiła!- nadal waliłam w drzwi choć wiedziałam że to nic nie da
-Boże... Emily co jest? Emily otwórz proszę...-powiedziała kojącym głosem Rose próbując otworzyć drzwi
-...
-dziewczyny koniec tego idę poszukać zapasowych kluczy...-powiedziała Oliv i już po chwili wróciła z pękiem kluczy w ręku.
-Rose pomóż...-powiedziała próbując połapać się który klucz do którego(jej mina bezcenna)
-no oddawaj te klucze!
-masz-po tych słowach Rose sprawnie próbowała otworzyć drzwi i już po pięciu minutach udało jej się...to co zobaczyliśmy było straszne...wszędzie były chusteczki, poduszki były podarte, a pióra walały się po całym łóżku. Lampka była zbita, a szuflady pootwierane. Ciuchy też były porozrzucane. Po chwili patrzenia nigdzie nie było Emily. Została jeszcze łazienka... z niepewnością podeszłam do drzwi, a widok był straszny. Lustro było zbite, a wszystkie kosmetyki i ręczniki były porozrzucane. Emily tez tu nie było.
-dziewczyny mamy zapasowy klucz d..do pokoju naprzeciwko?-powiedziałam ze strachem w  oczach.
-nie wiem poszukam...-powiedziała Rose. Po chwili wszyscy byli przy mnie i ze strachem patrzyli na łazienkę.
-nie znalazłam...-powiedziała Rose. Po chwili Joy zaczęła mówić
-ej słyszycie to?
-c..co?-powiedziałąm z przerażenia
-słyszę chyba płacz...z garderoby...-Oliv szybko pobiegła w głąb garderoby i nagle usłyszeliśmy krzyk
-Oliv co się stało!
-chodźcie tu szybko!- pobiegliśmy do niej i ujrzeliśmy zapłakaną Emily skuloną w koncie...
-Emily co się stało?-powiedziała Rose
-...
-Emily do cholery powiedz coś wreszcie!-krzyknęła Joy  przestraszona
-o..on mnie ..szuka..
-kto cię szuka
-...
-Emily...
-J..Ja..Jake.. on jest blisko znajdzie mnie...-po tych słowach rozpłakała się.

*Rose*

Gdy zobaczyłam Emily zapłakaną nie mogłam się ruszyć. Każdy wiedział że miała trudne dzieciństwo ale bez przesady teraz to musi być straszne a ten pokój... jakby jakiś terrorysta go napadł...Gdy Emily powiedziała że Jake ją szuka od razu zamarłam. Pamiętam go. To taki chłopak w naszym wieku. Dawny chłopak Emily, który ją bił i  groził jej. Od tego momentu minęły trzy lata i też od tego momentu jej rodzina zaczęła ja odtrącać, bo Jake był jak dla nich kimś miłym i w końcu oni myśleli że to była jej wina i tak oto musiała się wynieść.Z moich  rozmyśleń wyrwało mnie szturchnięcie Joy
-Rose chodź zaprowadzimy Emily do salonu, a Oliv i Demi ogarną ten bałagan.
-okej... Emily chodź
-...

*Oliv*

Gdy dziewczyny wyszły ja z Demi zaczęłyśmy sprzątać, nagle Demi zaczęła rozmowę
-Oliv myślisz że Jake ją...nas znajdzie?-powiedziała drżącym głosem
-Demi przestań to niemożliwe...chyba....nie wiem co się stało ani kiedy to się stało bo przecież nie słyszeliśmy jak stłukło się lustro i reszta więc nie wiem... przestańmy  tym teraz myśleć...dobrze?-powiedziałam to trochę smutnym tonem ale też przerażonym całą ta sytuacją
-dobrze  Oliv-po tych słowach nie odzywałyśmy się do siebie i w ciszy posprzątałyśmy pokój

*Joy*

Gdy Emily siedziała już w salonie nadal się nie ruszała i patrzyła się w przestrzeń nic nie mówiąc. Nie mogłam zrozumieć jakim cudem Jake miałby ją...nas znaleźć. Wiem że miała ona straszną przeszłość ale przecież minęło tyle czasu odkąd go rzuciła...
-Rose idę zrobić jej coś do picia...
-dobrze...-słyszałam że też się martwiła

*Emily*

Gdy miałam wyjść z pokoju dwie godziny temu ktoś napisał mi wiadomość więc szybko podeszłam do mojego białego Iphona. To co zobaczyłam przeraziło mnie, a tak dokładniej przeczytałam taką treść:
"Cześć kotku myślałaś że o tobie zapomniałem? Znajdę cię nawet jeśli jesteś w innym kraju więc szykuj dla mnie miejsce :-*       Jake" Po przeczytaniu tej wiadomości rzuciłam telefonem o ścianę i w tym samym momencie zaczęła się moja furia, która pojawiała się tylko gdy byłam strasznie zestresowana. Gdy dziewczyny mnie znalazły nie mogłam z siebie wydusić ani słowa. One jako jedyne wiedzą co on mi zrobił i to dzięki niemu zaczęłam się ciąć ale dziewczyny mnie uratowały przed ...wiecie czym.Gdy już siedziałam w salonie nie mogłam zapomnieć o tym sms, który teraz zapewne zmienił moje życie. Gdy Joy przyniosła mi herbatę nie odzywałyśmy się dopóki Rose się nie odezwała
-Emily powiesz czemu twój pokój wygląda jak pobojowisko?
-O..on wysłał mi sms..i..wtedy..rzuciłam..ściana..moja rzadko widziana furia..-mówiłam to przez łzy ale widziałam że one to wszystko rozumieją i resztę dnia tak oto właśnie przesiedziałyśmy.Gdy minęła dwudziesta bez słowa wstałam i weszłam do pokoju,  jak się okazało był czysty. Szybko się przebrałam i poszłam spać.

*narrator*

upłynęły dwa dni odkąd Emily dostała wiadomość od Jake'a. Dziś ma odbyć się tez spotkanie Demi z Niallem. Emily nadal się do nikogo nie odzywała i godzinami wpatrywała się w przestrzeń. Demi była bardzo przejęta spotkaniem. W domu było strasznie cicho, a skrzypienie paneli przywoływało poczucie jakbyśmy byli w horrorze.Godziny, minuty i nawet sekundy ciągły się w nieskończoność. W końcu nadszedł czas w którym to Demi musiała się zacząć szykować ubrała na siebie sukienkę, bo było dosyć ciepło.


*Niall*

W końcu! Do dzisiejszego spotkania ciągle liczyłem czas strasznie byłem przejęty. Chłopaki nawet mi zazdrościli, bo chyba oni tez się zakochali...Nie mogłem się doczekać tego spotkania, Moje serce waliło jakoby zaraz miało wybuchnąć. Dziś nawet nie miałem ochoty nic jeść choć to do mnie nie podobne... Gdy tak siedziałem przy wierzbie usłyszałem czyjeś kroki... to była ona

od autorki:rozdział trochę dłuższy i jak obiecałam jest zdjęcie i więcej wypowiedzi ze strony osób. Nadal nie mogę zrobić szablonu więc chętne osoby pisać mi na twitterze do @gaba540 , bo ja za Chiny  tego nie zrobię :P. Bardzo ale to bardzo dziękuję Angelina Dawids za pomoc i podsumowanie czego w tym blogu jeszcze brakuje i z chęcią przyjmę jeszcze jej pomoc jeśli nadal jest dostępna :P. Nowy rozdział zacznę pisać od razu jak opublikuję ten i powinien się pojawić po kilku dniach, a najpóźniej za tydzień.Jeszcze raz dziękuję Angelina Dawids i wszystkim którzy to czytają :P Na koniec dam jakąś fotkę która mi się spodobała :)







wtorek, 9 lipca 2013

rozdział 3

rozdział 3

*oczami Rose*
Dziewczyny nie wróciły jeszcze z imprezy, a minęło prawie pięć godzin, a miały iść tylko na trzy...
to już jest przesada... napisałam do nich sms ale nie odpisywały.Chciałam do nich iść ale postanowiłam że  na pewno kogoś poznały więc wróciłam do swoich spraw...

*oczami Demi*
 Właśnie gdy zobaczyliśmy że minęło już 5 godzin od naszego wyjścia i chcieliśmy wyjść spotkaliśmy chłopców z lotniska... nie wiadomo czemu oni też tu byli i to mnie najbardziej zdziwiło...
*oczami Nialla*
Znów ją spotkałem! O tak teraz muszę zdobyć Demi! Ona jest taka ładna i słodka i seksowna...STOP o tym ostatnim zapomnijcie jest strasznie seksowna! Muszę ją zaraz do niej zagadać...a może ona też coś do mnie czuje...

*oczami chłopców*
-co wy tu robicie?!
-no my tu się *lansujemy*-powiedziała Joy dopalając papierosa
-nie o to chodzi...co wy w tym mieście robicie?!
- my tu mieszkamy niedowiarki!ta odpowiedź wystarczy! Emily, Demi,  Oliv chodźcie... bo pewnie Rose sobie włosy powyrywa, bo już jesteśmy spóźnione o dwie godziny!-Joy
-no ale ładne spóźnienie...-powiedział sarkastycznie Zayn
-a ty modnisiu jeden się odwal! Dziewczyny chodźcie już, bo chyba za chwile wymiotuje na jego widok...
-no dobra już idziemy...-powiedziały to i od razu wyszły...
-Demi zaczekaj!-krzyknął Niall, a ta od razu się zatrzymała
-o co chodzi głodomorze?-powiedziała uśmiechając się
-Napisz do mnie kiedy będziesz miała czas...-i podał jej jego numer telefonu na co ona  dała mu buziaka w policzek i uciekła z klubu...
-no no stary masz ją w garści, albo raczej ona ma ciebie...
-ej! nie przesadzaj dałem jej tylko numer telefonu...
-tak a ona dała ci buziaka-powiedział Harry śmiejąc się i wychodząc z klubu, a za nim poszedł Louis.Po chwili wyszedł też Liam i Zayn, a Niall poszedł jeszcze do kwiaciarni kupić bukiet...

*w domu dziewczyn*
-dziewczyny!aż trzy godziny! przez was musiałam odwołać wszystko! nie mogliście wrócić godzinę wcześniej...
-przepraszamy mieliśmy wrócić godzinę wcześniej ale to wszystko przez...przez...przez
-przez kogo! bo muszę im nawtykać kilka słów że przez nich straciłam ponad sto dolarów!
-nie idź do nich ...
-ale nawet nie wiem o kogo nawet chodzi...
-to ci chłopcy z lotniska...
-co?! ale skąd oni tutaj... przecież...ale...ale
-wiem to straszne ale bez przesady... a jeden chyba zakochał się w Demi
-cicho bądź!
-uspokój się i opowiadaj!
-no dobrze bo pamiętacie tę opowieść z parku?
-tak...
-to wtedy ja uciekłam a teraz znów tak bym zrobiła ale on zatrzymał mnie i dał mi barze numer telefonu...
-ach to takie nie romantyczne...-gdy te słowa wypowiedziała Joy każdy zaczął się śmiać...
-dobra mam dość jutro to ja będę też zajęta dziewczyny szukaniem pracy a wy to...nie wiem znów możecie pójść do klubu... a Demi już wie gdzie-i tym samym Rose uśmiechnęła się na co Demi się zarumieniła i wszystkie poszły spać...

*oczami Demi*
"do Niall
Hejka miśku może spotkamy się jutro pod wierzbą o 16:15 co? :-* Demi"
chyba trochę przesadziłam.
"od Niall
dobrze kotku do jutra i jeszcze coś co robią twoje przyjaciółki?"
hym to było dziwne pytanie ale warto na nie odpowiedzieć...
"do Niall
wszystkie trzy idą znów do klubu, a Rose jak zwykle będzie siedzieć  w  pokoju i robić różne rzeczy których jeszcze nikt nie odkrył..."
"od Niall
no to do jutra koteczku :P"
i po tym sms poszłam spać

*oczami Irlandczyka*
ach Demi do mnie napisała to było cudowne uczucie że mnie nie wystawiła! Chłopaki mówili że jak będę z nią pisał to muszę sprawdzić co robi reszta... nie sprzeczałem się bo wiem że pewno się zakochali ale najbardziej mnie zaciekawiło jak Demi napisała o Rose... nie wiem czemu ale ona coś ukrywa i wiem że będę jak panienka ale muszę to sprawdzić albo... nie po prostu spróbuje ją z kimś zeswatać bo tak nie może być że wszyscy oprócz niej się dobrze bawią...


od autorki: hejka sorry że taki nudny rozdział ale nie mam weny i chyba przestane pisać ale najpierw jakoś muszę chyba dojść do może 6 rozdziału ale jeszcze jedno LUDZIE JA NIE WIEM  CZY WAM SIĘ TO PODOBA, BO JA TO PISZE DLA WAS A NIE DLA MNIE!!!! WIĘC PROSZĘ O KOMENTARZE

piątek, 5 lipca 2013

rozdział 2

Rozdział 2


-dziewczyny nie uwierzycie kogo w parku!

-chłopaki nie uwierzycie kogo spotkałem w parku!

-kogo?! Demi gadaj bo nie wiemy czego się spodziewać!

-kogo spotkałeś głodomorze? Królewnę głodomor?!

-...tego głodomora z lotniska!

-Tą Demi z lotniska!

-co?!ale jak to możliwe?!-dziewczyny i chłopcy

-no nie wiem siedziałam na ławce i nagle siada koło mnie i się ślini na widok Haribo więc mu trochę daje, a jak wszystko zażarł to poszłam do domu...

-nie wiem siedziała na ławce i nagle dała mi trochę Haribo a potem poszła gdzieś...i już jej więcej nie widziałem...

-wiesz co Niall, a dałeś jej numer co?
- no właśnie nie dałem...
-głupku wiesz co!
-no dobra może jeszcze ją spotkam...

-ach skąd tutaj się wziął... albo nie przejmuj się i po prostu żyjmy jak zazwyczaj okej...
-no dobra...
-ale najpierw...mam dla was niespodziankę....
-jaką?!
-mam bilety na najlepszą imprę blisko naszego domu...
-to super kiedy ona jest?
-dziś wieczorem idziemy?
-no jasne że tak!
-a ty Rose idziesz?
-sory dziewczyny ale trochę źle się dziś czuję więc idźcie beze mnie
-nie będziesz miała za złe że idziemy bez ciebie...
-nie przecież to jest droga impra więc idźcie...
-no to dobra więc pa...

-chłopaki idziemy na imprezę co?
-okej może jakieś fajne laski poznamy...
-nooo a więc chodźmy!

*na imprezie*

-chłopaki czy one wam kogoś nie przypominają?
-a czy to nie są... - w tej samej chwili dziewczyny odwróciły się i ich wzroki skrzyżowały się
-orzesz...-powiedziały patrząc na chłopców...

Prolog

Prolog

*gdzieś w Polsce*

-Demi , Emily, Joy, Oliv pośpieszcie się za godzinę mamy samolot do Londynu!!!-powiedziała Rose, najstarsza i najdojrzalsza z piątki dziewczyn .
-już, czekaj chwilę tylko spakuję trochę książek!-powiedziała Emily, najmądrzejsza z paczki
-jak myślisz Rose tytoń można włożyć do walizki czy bagaż podręczny?-teraz mówiła Joy ta najbardziej niegrzeczna
-stój muszę się porzegnać ze Milą- mila to ukochany kot Oliv...
-Emily masz jeszcze miejsce w walizce bo mi się słodycze nie zmieszczą...-to  powiedziała Demi, nasz głodomór.
-Dziewczyny szybciej bo nie zdążymy na samolot!-powiedziała Rose.Wszystkie od razu zbiegły już z walizkami.
-Demi... przed chwilą był obiad a ty już coś jesz...-Joy wyraźnie nie miała humoru...
-Nooo głodna jestem... a ty...znów palisz ot co!-powiedziała Demi na co Joy popatrzyła chytrze na nią
-bo to mój nałóg!
-Jak tak to to też mój nałóg!-gdy Demi to powiedziała wszyscy zaczęli się śmiać
-no ejjjj
-okej Demi zjedz to do końca i chodź bo taksówka czeka pod blokiem...
-Okej....-wszyscy wsiedliśmy do taksówki  i ruszyliśmy na lotnisko...

 *po piętnastu minutach* 

-Przez ciebie się spóźnimy głodomorze jeden!-Powiedziała Oliv
-Nie gadaj tylko biegnij !-mówiła Emily uspokajająco...
-Jeszcze my!-krzyknęliśmy gdy zamykali drzwi do samolotu ale na szczęście udało się i za 4 godziny będziemy w Londynie

*gdzieś w Los Angeles*

-chłopaki szybciej spóźnimy się na samolot-mówił Louis
-zaczekaj nigdzie nie mogę znaleźć moich papierosów-mówił Zayn 
-a ja nigdzie nie widzę mojej koszulki z kotem...-to powiedział Harry
-A kiedy będzie obiad?-powiedział Niall
-głodomorze był zaledwie piętnaście minut temu!-krzyczał Liam szukając książki po półkach...
-chodźcie bo się spóźnimy...
-okej...-lecimy samolotem do Londynu jesteśmy juz w samolocie i zostały cztery godziny lotu...

*na lotnisku w Londynie*

-dziewczyny chodźcie, bo się spóźnimy!
-Gdzie się spóźnimy?
-niewiem ale spóźnimy sie!
-no dobra ale jak wyjdziemy to se zapale okej?
-okej ale chodź, gdzie jest Demi?
-tutaj!-Demi wyszła z jakiegoś korytarza trzymając w reku paczkę Haribo...
-Demi...nie przesadzaj...ach okej chodźmy...

Idąc dziewczyny nie zauważyły że prosto na nich zmierzają chłopcy z 1D i w końcu zderzyli się...
-Debile uważajcie jak chodzicie!!!!-krzyknęła na cały głos Joy trzymając w ręku papierosa tak jaki i Zayn
-Joy uspokój się to było niechcący prawda?-powiedziała Emily trzymając w ręku książke taką samą jak Liam .
-no własnie oni nie chcieli...-powiedziała Oliv w takiej samej bluzce jak Harry tylko damskiej...
-a tak wgl kim wy jesteście że tak se z ochroną chodzicie po lotnisku- powiedziała napychając się Haribo Demi, a Niall widząc tę słodkość ślinił się...
-my jesteśmy One Direction...

Bochaterowie

Bochaterowie

Chłopcy z one direction.



Osiemnastoletnia Demi (nie Lovato) jest strasznie podobna do Nialla Horana.



Osiemnastoletnia Emily jest strasznie podobna do Louisa Tomlinsona.



Osiemnastoletnia Rose jest strasznie podobna do Liama Payne.


Osiemnastoletnia Joy jest strasznie podobna do Zayna Malika.
(nie miejcie za złe ale ja ją tak widzę jako niegrzeczną dziewczynkę)


Osiemnastoletnia Oliv była strasznie podobna do Harrego Stylesa.


Wszystkie dziewczyny były przyjaciółkami od dzieciństwa i nie znały zespołu 1D choć były do nich strasznie podobne


Ale los chciał by kiedyś się spotkały...